Razem z przyjaciółką poszłyśmy na zakupy. Dobry początek do żartu, ale nie, historia nie będzie śmieszna.

Podczas zakupów spodobała mi się jedna sukienka. Na stojaku wyglądało to bardzo ciekawie. Ale nie na mnie. Przymierzając go wyglądałam jak słoik po ogórkach, a moja cera subtelnie przypominała zużytą ścierkę do podłogi. Jedyne, co mogło uratować tę sukienkę, to natychmiastowy powrót na wieszak, gdzie miała szansę poczekać na kogoś, kto będzie do niej lepiej pasował. Co uczyniłem bez chwili wahania.

Po wszystkim razem z przyjaciółką piłyśmy kawę, a ona powiedziała: "Jak łatwo odrzuciłaś tę sukienkę! Nie pasował, to wszystko. Po prostu zdjąłem go i zapomniałem o nim. Spędziłabym kolejne pół godziny zastanawiając się, czy TO JEST TO, CO JEST ZE MNĄ ZŁYM!

Czy Ty też martwisz się, gdy w sklepach nie pasują na Ciebie rzeczy?

Czy myślisz, że coś jest z tobą nie tak? Że trzeba schudnąć, nabrać kondycji i Bóg wie, co jeszcze ze sobą zrobić, a dopiero potem... wtedy będą pasować na Ciebie przeróżne rzeczy!

Rozczaruję cię. Nawet nie wtedy! Jeśli nie pracujesz jako modelka, jeśli masz standardowy rozmiar, na przykład M i standardowy wzrost około 165 cm, to z różnorodnych rzeczy na rynku możesz zmieścić nie więcej niż 10-15%. Jestem skłonny uzasadnić to arytmetycznie.

Złe ubrania nie pasują do nikogo!

Co najmniej 30% wszystkich rzeczy wiszących w sklepach w ogóle na nikogo nie pasuje. Ich krój i szycie są tak kiepskie, wzornictwo i kolorystyka tak niefortunne, że prosto ze sklepu można je wysłać do punktu skupu surowców wtórnych. Nie nadają się do niczego innego. Jeśli te rzeczy ci nie odpowiadają, to nie ty, ale oni. I z tymi, którzy je stworzyli, marnując zasoby naturalne i ludzką pracę.

Nie na tobie jest szyte

Ponadto około 30 % rzeczy w całości jest przemyślanych i skrojonych znośnie. Ale nie są one stworzone dla ciebie. Nie dla twoich proporcji. Giganci masowej mody od lat próbują uśrednić parametry różnych kobiet i zbudować "uniwersalne" krągłości, które pasują wszystkim. Ale "przeciętne" kobiety nie istnieją w przyrodzie, wszyscy jesteśmy inni. A próby szycia "dla każdego" prowadzą tylko do tego, że te rzeczy nie pasują idealnie na prawie nikogo. To jeden z powodów popularności dzianin i tkanin ze sporym dodatkiem elastanu: łatwiej wybaczają one rozbieżności między "przeciętnym" krojem a rzeczywistą sylwetką. Brak indywidualnego dopasowania rekompensują swoją elastycznością. Ale z klasycznym płaszczem, z sukienką lub marynarką z tradycyjnej tkaniny garniturowej, takie numery się nie sprawdzają.

Jeśli dopasowana sukienka rozciąga się na piersiach jak bęben i tworzy malowniczy garb na plecach, to prawdopodobnie jest to sukienka niemieckiej marki. Są one często zaprojektowane dla wysokiej figury, szerokich pleców i małych piersi. I może to być świetna sukienka, ale nie ma mowy, żeby pasowała na Ciebie, jeśli masz wąskie, niezbyt długie plecy i pulchny biust. I nie ma nic złego w tobie i w sukience, po prostu nie pasujesz do niej.

Hiszpańskie i francuskie marki, przeciwnie, często koncentrują się na tych z wąskimi plecami i cienką skórą, a sukienka w Twoim rozmiarze może być ciasna w otworze na ramię i wąska na rękawach. Nie ma nic złego w tobie ani w twojej sukni, po prostu nie jesteście dla siebie stworzeni.

Nie można być jednocześnie potężnym niemieckim narciarzem i subtelną francuską baletnicą. Nawet jeśli będziesz ciężko trenować, dobrze się odżywiać i kształtować swoje ciało na najwyższym możliwym poziomie, Twój wzrost i typ sylwetki nie ulegną zmianie. Niektóre z rzeczy na tym świecie i tak nie będą do Ciebie pasować i nie ma w tym nic katastrofalnego.

Nie twój styl

jest inną częścią rzeczy, około 25-30% może być i szyte całkiem dobrze, i cięte do kształtu - ale nie chcesz ich! Brutalne czarne skórzane spodnie mogą wyglądać na Tobie świetnie, ale co Ci po nich, jeśli chciałabyś widzieć siebie jako delikatną młodą damę w falbankach i koronkach? I odwrotnie, zwiewna tiulowa spódnica może być dla Ciebie idealna, ale jeśli zaciskasz zęby i tworzysz look żelaznej damy w ziarnistym pantoflu, nawet nie sięgniesz po nią w sklepie. Wiele elementów garderoby, które pasowałyby do parametrów naszej sylwetki, odrzucamy na odległym etapie, nie dajemy im nawet szansy. Albo przymierzyć je i... powiedzieć: "nie w moim stylu".

Zsumuj powyższe liczby i widzisz, że 85-90% rzeczy nie ma szans na dopasowanie się do Ciebie, jeśli z 7-8 rzeczy, które wzięłaś do przymierzalni, poszłaś o jedną w górę - to normalny, logiczny wynik. Jeśli nie ma nic, co by się pojawiło - to też normalne, ale jest to coś, o czym warto pomyśleć następnym razem, gdy będziesz spędzać czas w tym sklepie. A jeśli gdzieś wpadły Ci 2-3 rzeczy na raz, to świetnie, to znaczy, że warto tam chodzić częściej!

Najważniejsze, aby nie dać się zaskoczyć i nie szukać przyczyn nieudanych prób w sobie. Nie musisz dopasowywać się do cudzych szytych elementów. Każda marka, każdy projektant może mieć swoją własną wizję tego, jak wygląda kobieta, dla której tworzone są ich kolekcje. Ale masz prawo wyglądać inaczej!

Zauważ, że nie mówimy tu o cenie rzeczy, ponieważ wszystko to, co powyżej jest prawdziwe dla marek w różnych kategoriach cenowych. Oczywiście, frank śmieci w drogich marek będzie minimum, ale nawet oni nie mają wszystkie rzeczy będą szyte na ciebie. I to jest w porządku!

Szafa palacza czy szafa zdrowego człowieka?

Próba wciśnięcia się w ubrania, które do Ciebie nie pasują tylko dlatego, że ktoś nazwał je "masthead", bo marka jest znana, albo dlatego, że nosi je gwiazda, do której chcesz się upodobnić, to droga do "szafy palacza". To sytuacja przegrana - przegrana, w której rzeczy nie wyglądają na tobie dobrze, zawsze martwisz się, że nie pasujesz i jesteś niezadowolona z siebie.

Garderoba zdrowego człowieka składa się z rzeczy, które do Ciebie pasują, sprawiają Ci radość, zdobią Cię i niczego od Ciebie nie wymagają. Bez dodatkowego wysiłku. A jeśli każdą rzecz w tej szafie wybrałaś przymierzając i odrzucając kilkanaście sztuk, które do niej nie pasują, to dobrze! To jedyny wysiłek, jaki warto włożyć.

 

Warto przeczytać